niedziela, 16 marca 2014

Jak mawia klasyk - zaczło się...

Na przekór dzisiejszej pogodzie i łamaniu w kościach zajrzałam do zdjęć zrobionych kilka dni temu pierwszych wiosennych dekoracji. No cóż, zaczęło się... Powoli rozkręcam pracownię w jadalni, choć nie planuję takiego szaleństwa jak przed świętami Bożego Narodzenia. To co już powstało (i znalazło nowe domy:) to efekty opróżniania magazynów i wykorzystania wszystkiego co zostało z zeszłego roku lub ostatnich poczynań. 


Na razie klimaty wiosenne, takie wspomnienia wycieczki nad jezioro, albo łąkę w środku lasu.

Wianki- malutkie styropianowe, średnie i duże wiklinowe. Z gniazdkami, prawdziwymi wydmuszkami przepiórczymi, drewnianymi motylkami i domkami.











Jeden mały samotny stroik:


Oraz pierwsze próby wiosennych filiżankowców. Pomysł na mleczniki zakwitł od razu, a z filiżankami jeszcze mam jakiś problem - nie jestem z nich do końca zadowolona.. Ratuje je to, że są naprawdę z limitowanej serii :) , bo w bogucickich filiżankach w piękne kwiatuszki.



Zapasy materiałów zostały uzupełnione. Teraz tylko pokonać tego wirusa, co chce mi przeszkodzić i do pracy!!!

dużo energii życzę!

4 komentarze:

  1. ładne, wesołe i kolorowe wianki !
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Hi, aftr reading this remarkable piece of writing i am also
    glad to sshare my familiarity here with colleagues.



    Feel free to surf to my weblog; stump grinding spartanburg sc

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć, bardzo dobrze tu na twoim blogu, świetny wpis, bardzo świetnie się go przegląda, zapewne odwiedze twojego bloga jeszcze nie raz ponieważ bardzo jest fascynujący w przeciwieństwie do wielu nowych blogów - Pozdrawiam Kamila :)

    OdpowiedzUsuń